Sukces polskiej gospodarki: Rząd ogłasza, że drożyzna wcale nie drożeje, tylko nabiera dynamiki
Wielki przełom w walce z rzeczywistością. Po godzinach burzliwych narad ekspertów powiązanych z resortem finansów ustalono, że dotychczasowe narzekania obywateli na ceny w sklepach opierały się na błędnych założeniach matematycznych. Jak dowiadujemy się z najnowszego komunikatu, masło, chleb i prąd wcale nie drożeją – one po prostu zyskują na wartości kolekcjonerskiej.
– Zamiast mówić o inflacji, powinniśmy mówić o dynamicznym pościgu cen za naszymi zarobkami, w którym ceny od lat utrzymują wyraźną, bezpieczną przewagę – tłumaczył z powagą na konferencji prasowej jeden z doradców ekonomicznych, którego nazwiska nikt nie potrafi wymówić.
Ministerstwo Finansów w trosce o dobre samopoczucie narodu zaproponowało już rewolucyjne rozwiązanie: zakaz używania słowa „drogo”. Zastąpiono je oficjalnym terminem „festiwal premium”, dzięki czemu każdy paragon ze spożywczego będzie teraz dowodem na uczestnictwo w ekskluzywnym wydarzeniu kulturalnym.
Tymczasem obywatele w mediach społecznościowych masowo dziękują za poprawę nastrojów, wskazując, że głodówka w celach oszczędnościowych została oficjalnie uznana przez modnych influencerów za nowoczesny detoks.
